Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 sierpnia 2018

Memory

Witam!

   Spojrzałam na datę ostatniego postu i biję się w piersi, że tak zaniedbałam swojego bloga. Od ostatniego wpisu minęły ponad dwa lata. W międzyczasie pojawiło się u mnie kilka nowych robótek.

   Dzisiaj jednak chciałabym przedstawić Wam prezent przygotowany na trzecie urodziny Zuzi (niedługo Młoda skończy pięć lat). Ależ ten czas leci...

   Prezentem była gra "Memory". Nie byłabym oczywiście sobą, gdybym ją tak po prostu kupiła. Obrazkami do zapamiętania były zdjęcia bliskich Solenizantki.

   Płytki do gry wyglądały tak:


   Płytki były drewniane, pomalowane zielonym lakierem w sprayu. Po wyschnięciu, z jednej strony nakleiłam zdjęcia członków rodziny Zuzi. Natomiast z drugiej strony - jednakowe obrazki z Mikim i Mini (ulubionymi bohaterami z bajek). Całość pomalowałam bezbarwnym lakierem.
   Elementy gry spakowałam do pudełka:



   Boki pudełka wyglądały następująco:





   To były moje pierwsze próby z decoupage'm, więc proszę o wyrozumiałość. :)

   A tak wyglądał środek pudełka i dno:




   Do prezentu dołączyłam oczywiście kartkę z życzeniami:





 


   Gra przypadła do gustu Solenizantce. Oczywiście została od razu przetestowana. :)

niedziela, 7 lutego 2016

Klocki na drugie urodziny Zuzi

Witam!

     Człowiek czasem nie zdaje sobie sprawy, jak ten czas szybko leci. Jeszcze niedawno moja chrześnica kończyła roczek, a tu się okazuje, że już kolejny rok minął. A dokładniej dwa latka skończyła półtora miesiąca temu. 
     Pomysł na prezent miałam już jakiś czas wcześniej, ale nie bardzo wiedziałam, skąd wziąć elementy do realizacji. Dokładniej mówiąc, potrzebowałam dwunastu drewnianych klocków, najlepiej identycznych, aby wszystkie boki do siebie pasowały. No i w końcu znalazłam. Na stronie z materiałami do decoupage'u znalazłam drewniane sześciany, które miały służyć jako przyciski do papieru. Poprosiłam więc sprzedawcę, aby tak obrali mi dwanaście sztuk, aby wszystko do siebie pasowało. Firma dostosowała się do mojej prośby i przysłali dokładnie takie, o jakie prosiłam, za co bardzo im dziękuję. Miałam więc już bazę do wykonania mojego projektu. Następnym wyzwaniem było znalezienie we własnym archiwum odpowiednich zdjęć. Nie mogłam przecież prosić osób zainteresowanych o aktualne fotki, aby nie tłumaczyć, do czego mi są potrzebne. Miała to być w końcu niespodzianka. 
     Po zebraniu wszystkim potrzebnych elementów, sama realizacja to była już "bułka z masłem". A efekt końcowy przedstawiał się tak: 




   Zdjęcia wydrukowałam na zwykłej domowej drukarce, w wielkościach odpowiadających wymiarom klocków. Pocięłam na mniejsze kwadraty i ponaklejałam na boki każdego sześcianu. Na koniec wszystkie klocki polakierowałam, aby papier nie odchodził. Na zdjęciach są osoby bliskie dla Zuzi. To jej rodzice, dziadkowie oraz siostra.
   Aby klocki ładnie się prezentowały, przygotowałam również pudełko:

Wieczko pudełka

Druga strona wieczka

     Po drugiej stronie wieczka umieściłam zbiorcze zdjęcie. Taką ściągę dla osoby układającej. Środek pudełka (na wieczku i na dnie) wykleiłam misiami wyciętym przy pomocy dziurkacza ozdobnego. Nie podobał mi się wcześniejszy środek, więc musiałam coś wymyślić. I tak misie trafiły do pudełka.

     Do prezentu oczywiście musiała być dodana kartka z życzeniami. A że Myszka Miki jest jej ulubionym bohaterem kreskówek, to właśnie ta postać zawitała na kartkę. Laurka przestawiała się następująco:











     A cały prezent wyglądał tak:





   
     Zuzia jest oczywiście jeszcze za mała, aby samej ułożyć obrazki na klockach. Ale jej siostra Małgosia już nie miała z tym żadnego problemu. Mała Solenizantka najwięcej zabawy miała natomiast z faktu, że ustawiając klocki jeden na drugim, można je było później przewrócić i narobić sporo hałasu. 
 
Zuziu!
 Życzę Ci jeszcze raz dużo uśmiechu i góóóóóry słodyczy! 
 
Inspiracja: Zszywka.pl 





P. S. Mam zgodę zainteresowanych na publikację wizerunków.

niedziela, 22 listopada 2015

Tyta dla Pierwszoklasistki.

Witam!

     Ponad dwa i pół miesiąca temu rozpoczął się nowy rok szkolny. Był to również szczególny dzień w życiu Małej Pierwszoklasistki, Małgosi. Z tej okazji wykonałam dla niej Rożek Obfitości, na Śląsku nazywany TYTĄ. Rożek Obfitości, jak sama nazwa wskazuje, powinien być zrobiony "na bogato". Oznacza to, że słodycze i inne upominki powinny się z niego dosłownie wylewać. I u mnie właśnie tak było. Chociaż zanim osiągnęłam taki efekt, trochę to trwało. :)


    Pod słodyczami ukryłam drobne upominki, które Mała Pierwszoklasistka będzie mogła wykorzystać w szkole. Były to m.in. kredki, nożyczki oraz dodatki związane z popularną ostatnio kreskówką pod tytułem "Kraina lodu" - portfelik, worek na obuwie zmienne oraz ołówki, temperówka, gumka do wycierania, notesik i linijka z bohaterami bajki. 



     Aby wypełnić Rożek słodyczami, musiałam się nieźle nagimnastykować. Spytacie: a co w tym trudnego? Otóż okazało się, że ilość cukierasów, jakie zakupiłam na początku ledwo zakryło dno tyty. Dokupiłam kolejne czekoladki, żelki, batoniki, ciastka itp. Nasypałam do środka, a tu nadal mało. No więc dokonałam kolejnego zakupu, dorzuciłam paczkę czipsów, aby zyskać na objętości, no i w końcu starczyło. Słodycze  wylewały się z rożka. Po zważeniu okazało się, że całość waży ... 8 kg. Trochę się więc tego nazbierało. Zapytacie może, jak duży był rożek, skoro weszło tam aż tyle słodkości? A więc rożek był odwróconym stożkiem o podstawie ośmiokąta o boku 10 cm i krawędzi 70 cm. Najpierw zrobiłam tytę, a dopiero potem doszłam do wniosku, że chyba trochę przesadziłam z wielkością. No ale cóż. Przecież nie będę niszczyć i robić od początku. Szkoda by było.  :)
     Sam Rożek, przed wypełnieniem, wyglądał tak:


   
     Małgosia, jak pewnie pamiętacie, to starsza siostra mojej chrześnicy, Zuzi. A więc, żeby Młodszej nie było smutno, że nic nie dostała, to również dla niej zrobiłam maleńką wersję dużej tyty. Taką tyteńkę. :) A w niej kilka drobiazgów:



     Tak wyglądały Rożki Obfitości dla obu dziewczyn, tuż przed ich wręczeniem:


M  a  ł  u  !

 Z okazji rozpoczęcia nauki w szkole,
życzę Ci mnóstwa sukcesów,
wysokich ocen oraz może niewielu,
ale za to prawdziwych przyjaciół!
     

niedziela, 17 maja 2015

Tymek motocyklista

Witam!

        Niespełna dwa miesiące temu w rodzinie pojawił się Tymoteusz - syn M. i K., fanów motocykli. Aby Maluszek od urodzenia przyzwyczajał się do zapachu "palonej gumy", na powitanie otrzymał ode mnie ... motocykl. Wprawdzie na początek jest on z pieluszek, ale co motorek to motorek. :)

        Do jego stworzenia wykorzystałam pieluszki jednorazowe, body ze znakiem superbohatera, ceratowy śliniaczek, dwie pieluchy flanelowe, skarpeteczki oraz butelkę z uchwytami. Jako kierowca wystąpił Misiaczek.






   Po kilku godzinach efekt był następujący:


   Jak widać na pierwszym zdjęciu (z częściami składowymi), Misio ma tylko kokardę pod brodą. Jako rasowy motocyklista powinien mieć na sobie skórzaną kurteczkę. Ponieważ moje zdolności krawieckie są dość ograniczone, postanowiłam uszyć Misiowi kamizelkę. "Uszyć" to trochę za dużo powiedziane, bo części kamizelki (plecki i przednie klapy) połączyłam metalowymi ćwiekami, które od wieków leżały zapomniane wśród innych elementów pasmanteryjnych.

   Oto gotowy strój motocyklisty:

Przód
   
Tył

     
    Tuż przed przekazaniem prezent wyglądał tak:



  
   Podarek został wykonany dla Tymka, ale jak to takie Maleństwa mają w zwyczaju, skomentował to słodkim snem. Najbardziej zachwycony był tatuś dziecka (co mnie bardzo cieszy), dumny posiadacz prawdziwego motocykla.

   Zanim jednak Tymek wsiądzie na prawdziwy motor, jeszcze trochę paliwa z baku wypłynie i  kilka opon jego Tata zużyje. Jak na razie Maluszek jeździ bezpiecznym pojazdem czterokołowym, zwanym potocznie wózkiem dziecięcym.

Pozdrawiam Was wiosennie!


piątek, 27 marca 2015

Wózek w kolorze blue

Witam!

     W zeszłym tygodniu zostałam poproszona o zrobienie wózka z pieluszek dla małego mężczyzny, ale ze względu na namiar pracy i nawału różnych, nie zawsze ciekawych wydarzeń, za tworzenie wzięłam się dopiero wczoraj. Ilość elementów do złożenia tego wózka była dość ograniczona. Tylko pieluszki i miś. Plus elementy dekoracyjne. No ale efekt końcowy wyszedł całkiem przyzwoity:

Przód

Bok wózka


Tył

    Teraz, na spokojnie oglądając fotki wózka zauważyłam, że ma pewne niedociągnięcia, spowodowane zapewne pośpiechem. No ale już trudno. Został przekazany prawowitej właścicielce i już nic się nie da poprawić. Mam nadzieję, że spodoba się w takiej postaci.
    Na koniec jeszcze wersja zapakowana:



Pozdrawiam wszystkich weekendowo!


Inspiracja: Drobiazgi co cieszą.

sobota, 21 marca 2015

Muffinki z nalewką

Witajcie!

   W życiu każdego człowieka przychodzi taki czas, że w pewnym momencie koleżanki już nie tylko zostają matkami, ale nawet babciami. Z takiej właśnie okazji powstał poniższy prezent (pomysł zaczerpnięty ze strony Zszywka.pl - http://zszywka.pl/p/--13581623.html). Złożyły się na niego następujące elementy: cztery pary body dziecięcych, dwie pary skarpetek i ... Nalewka Babuni. 






   Każde body zostały zwinięte na kształt babeczki, a wystający kawałek skarpetki służył za kleksik kremu na muffince. Gotowe "wypieki" prezentowały się tak:





   Największy problem był z opakowaniem. Początkowo muffinki miały zostać zapakowane w gotowe pudełko na babeczki, kupione w ciastkarni. Niestety, chyba powoli zanika  praktyka eleganckiego pakowania słodkich prezentów. Jedyne co mi proponowano w takich miejscach, to szary papier albo plastikowe opakowania. Lekko zdegustowana postanowiłam (jak to ja) zrobić własne pudełeczko, które pomieści jednocześnie babeczki i nalewkę.
   Zakupiłam arkusz brystolu, papier do pakowania (a jak!) w muffinki i wykroiłam własne pudełko. Szybki w okienkach zostały wykonane ze sztywnych koszulek na dokumenty. Do środka włożyłam arkusz kartonu, w którym wycięłam otwory na prezenty, aby nie przesuwały się w trakcie transportu.




  
    Do efektu końcowego brakuje już tylko przykrycia i kokardki. 






   Słodki prezent wręczony i podzielony między babcię a wnuczkę, co ta ostatnia skomentowała szerokim, uroczym ziewnięciem. :)

   Pozdrawiam wszystkich w Pierwszy Dzień Wiosny!

Inspiracja: polki.pl

niedziela, 11 stycznia 2015

Roczek Zuzi

Witajcie w Nowym Roku!

      Pamiętacie końcówkę ostatniego wpisu? Podałam tam, że powstał prezent na pierwsze urodziny mojej chrześnicy Zuzi. Chciałabym Wam go teraz zaprezentować.


Podusia

      Prezentem podstawowym była poduszeczka z podobizną Zuzanny (*), wykonana haftem krzyżykowym. Tak wygląda oryginalne zdjęcie wykorzystane do robótki:


      Zdjęcie zostało lekko "okrojone", aby nadać mu odpowiedni kształt i formę, a następnie przetworzone w programie "Haftix" na wzór haftu krzyżykowego. Haft miał wymiary 184 x 184 oczka (ok. 40 x 40 cm), czyli składał się 33.856 krzyżyków. Do haftu wykorzystałam 28 kolorów muliny. Po doszyciu "plecków" poduszki i wszyciu zamka, całość prezentowała się następująco:



      Dla bardziej eleganckiego wyglądu solenizantki, dodałam ręcznie robioną broszkę w kształcie czerwonej kokardki. W końcu Zuzia, jak każda dziewczynka, to mała elegantka.


Kartka z życzeniami
  Niezbędnym dodatkiem do każdego prezentu jest kartka z życzeniami. Moja prezentowała się tak:

Kartka złożona
 
Kartka rozłożona

      Koperty nie są moją mocną stroną, więc postanowiłam na kartkę wykonać pudełko do jej przechowywania. Pudełko na kartkę wyglądało tak:


      A oto komplet: kartka + pudełko:



Pakowanie prezentu

      Do zapakowania poduszki zrobiłam jeszcze duże pudełko. Miało wyglądać i zamykać się całkiem inaczej, ale myślę, że wyszło nie najgorzej. Całkiem nieświadomie motywem przewodnim kartki z życzeniami i pudełka na prezent był Kubuś Puchatek. Również kolorystyka całości została zachowana, gdyż kartka i tył poduszki są w odcieniach fioletu, który pasuje do różu papieru na pudełku. A pudełko prezentowało się następująco:



     Prezent na pierwsze urodziny Zuzi był gotowy:


      Prezent się spodobał, co mnie bardzo ucieszyło. Już zaczęłam myśleć nad podarkiem na drugie urodziny. I mam kilka pomysłów ... :)

(*) Oczywiście mam zgodę rodziców na publikację wizerunku mojej Chrześnicy.

     

wtorek, 23 grudnia 2014

Mix upominków

Witajcie !

      Patrzę na datę ostatniego wpisu i oczy przecieram ze zdumienia. Pół roku od niego minęło! Pół roku!!! No ale cóż. Czas pędzi nieubłagalnie.
     Brak wpisów nie oznacza, że nic przez ten czas nie powstało. Dlatego chciałabym Wam pokazać, co wyczarowałam w tak zwanym międzyczasie. Na pierwszy rzut idzie nowy rodzaj alkoholu:

ZEBRÓWKA

      Pamiętacie haftowaną zebrę (jest tutaj)? Była prezentem na urodziny kuzynki w zeszłym roku. Na urodziny tegoroczne musiałam wymyślić coś innego. No i wymyśliłam. Jest żubrówka,więc dlaczego nie może być ZEBRÓWKI?
         Efekt przedstawiam poniżej:


      Zebrówka powstała po przekształceniu innego rodzaju alkoholu, a mianowicie PinaColady. Butelka była biała sama w sobie. Wystarczyło dokleić tylko czarne paski z papieru samoprzylepnego, aby całość przypominało ubarwienie zebry. Zakrętka, początkowo niebieska, została pomalowana białym lakierem. Następnie czarnym lakierem domalowałam paseczki. Etykietę stworzyłam komputerowo na potrzeby projektu. Całość połączyłam i ozdobiłam sznurkiem oraz koralikami. Na zakrętce dokleiłam małego gościa. Jest to niewielka zebra, siedząca w fotelu, z nogą założoną na nogę. Zebra pochodzi z ołówka firmy NICI. Myślę, że jest niezłym wykończeniem całości.

WÓZEK DLA AMELKI

      Kolejny upominek został stworzony na prośbę Katarzyny N. Koleżanka Siostry w wakacje urodziła córeczkę, Amelkę. Aby godnie powitać Maleństwo na świecie, zrobiłam dla niej wózek z pieluszek.


Wózek Amelki z profilu.
Wykończenie budki wózka.
Jedno z kółeczek.

      Wózek został wykonany z 54 pieluszek jednorazowych, body, śliniaczka, smoczka, dwóch par skarpetek, maleńkich rękawiczek, chusteczek nawilżanych, czapeczki z uszami zajączka, książeczki oraz małej maskotki - świnki. Do tego oczywiście krepina, wstążki i inne elementy, składające się na całość. Poniżej przedstawiam jeszcze kilka zdjęć wózka:



      
       A tak wyglądał już po zapakowaniu:



      


      Z tego co wiem, to prezent się podobał, a poszczególne elementy przez jakiś czas jeszcze trochę Amelce posłużą.

LAMPIONY Z DYŃ

    Na święto Halloween powstały dwa lampiony z dyń. Nie były podarunkami, ale również je zaprezentuję.



      Niestety, dynia nie była pierwszej jakości i nie dotrzymała do zabawy halloweenowej. Trzeba było w tempie ekspresowym zrobić kolejny lampion. Dynia była o wiele świeższa, a co za tym idzie, twardsza i trudniejsza do rzeźbienia. No ale zdążyło się na czas i dyńka rozbłysła.



 

      Lampion straszył przez całą noc.


UPOMINKI MIKOŁAJKOWE

      A potem nadeszły Mikołajki. Z tej okazji drobne upominki otrzymały ode mnie trzy osoby: moja chrześnica Zuzia, jej siostra Małgosia oraz Katarzyna N.
        Dla Zuzanki zrobiłam na drutach przytulankę. Była to gąsienica Klotylda. 


      Jej usta wyglądają trochę jak po nieudanym zabiegu wstrzyknięcia botoksu, a nóżki ma dość krzywawe (tutaj naprostowane do zdjęcia), ale to nie jest najważniejsze. Ważne jest, że Klotylda jest mięciutka i miła w dotyku oraz nie ma elementów niebezpiecznych dla malutkiego dziecka (oczka zostały porządnie doszyte, więc mam nadzieję, że drobne paluszki Zuzi ich nie wyrwą).

      Natomiast Małgosia i Katarzyna N dostały ode mnie słodkie sanie Mikołaja:

Sanie dla Katarzyny N.

Sanie Katarzyny N po zapakowaniu.
      Sanie dla małej Małgosi były trochę bardziej dopracowane i miały już oparcie, aby z nich nie spadły prezenty.




      Z tego co wiem, to sanie jeszcze nie odleciały z Mikołajem do Laponii, ale stoją zaparkowane na półkach obdarowanych.

      Oprócz wyżej wymienionych podarków, powstała jeszcze "siostra bliźniaczka" portretu zebry. Jest praktycznie identyczna jak na pierwszym hafcie, więc nie będę wstawiać jej zdjęcia. 

      Powstał również prezent na pierwsze urodziny Zuzi, ale to już w następnym poście.

Pozdrawiam Was wszystkich przedświątecznie
i zapraszam ponownie!